Inspiracje - 16 kwietnia 2018

Mediolan & Włoski Czar!

Bez wątpienia północna część Włoch zachwyca widokami, atmosferą i wyjątkowym stylem. Górski klimat połączony z jeziorami, tropikalną roślinnością i urokiem tutejszych kawiarenek, pozwala na całkowite odprężenie i oderwanie się od codzienności.
Tak bardzo jak inspiruje mnie ten kraj – krajobrazy, język, jedzenie, obyczaje – podobnie rozczarował styl i moda mieszkańców północnej części Włoch.
W trakcie podróży od Mediolanu oczekiwałam na więcej „modowych” wrażeń – skoro jest to jedna z ważniejszych stolic mody na świecie – niż w rzeczywistości zastałam. Przyznam szczerze, że po części się zawiodłam, ponieważ wszyscy są tu „zakochani na zabój w czerni”, przez co ulice wydają się być znacznie smutniejsze i biedniejsze niż w rzeczywistości. W swojej pomarańczowej bluzce i niebieskich spodniach zdecydowanie odstawałam od reszty przechodniów, ale wcale mi to nie przeszkadzało.
Z drugiej strony same centrum miasta zachwyca – potężna katedra, średniowieczne zamki, przepiękna, renesansowa  galerie, stylowe restauracje. Na ulicach możesz znaleźć całą gamę kolorów, również poza popularną, mediolańską, czerwoną cegłą. Mimo tego więcej różnorodnych barw odnajdziesz w witrynach sklepowych, wystroju galerii, restauracji, kawiarniach niż w outfitach przechodnich.
Zdecydowanie zabrakło mi koloru w modzie ulicznej, choć dobrze wiedziałam, że Włosi mają słabość do kombinacji Black & White – plus Gold „w bogatszej wersji” (włoskie domy mody takie jak Versace mówią to same za siebie) – ponieważ to nie była moja pierwsza wycieczka w te strony, spodziewałam się takiego stylu, pośród lokalnej społeczności. Mimo wszystko liczyłam na odrobinę wariacji, kreatywności i zaskoczenia – przecież znajduję się w jednym z najważniejszych miejsc światowej mody! Ukradkiem spoglądając na styl i ubiór „mediolańskich” włoszek, szukałam kolorowej dziewczyny, ubranej w vintag’owym stylu prosto z pokazu Gucci’ego, Miu Miu lub D&G. Ostatecznie musiałam pocieszyć się jedynie kilkoma outfitami w klasycznym stylu Armaniego, oczywiście w czerni.
Pomimo tego, że „stolica mody” nie zachwyciła mnie tak bardzo, to włoskie góry i tamtejszy klimat „poruszyły odpowiednie struny w moim sercu”! Piękno tych rejonów nie da się opisać i przedstawić na zdjęciach, po prostu warto tam pojechać i przekonać się na własne oczy o magii tego miejsca. Poza tym urok małych, włoskich miasteczek, w których czas jakby stanął w miejscu, jest nieoceniony!